W tym roku czeka nas nieco zmieniona trasa poznańskiego maratonu. Jest powrót nad Maltę, biegacze odwiedzą Sołacz i tak jak w zeszłym roku przebiegną przez murawę stadionu INEA. Jeśli jesteście na liście startowej tego biegu i już szykujecie się na niedziele – przeczytajcie z czym przyjdzie Wam się zmierzyć podczas 16. PKO Poznań Maraton.

Start Maratonu

Od kilku lat start jest z ulicy Grunwaldzkiej przy Międzynarodowych Targach Poznańskich (obok hotelu Sheraton).

Start – 3 km, Ulica Grunwaldzka

To pierwsze 3 kilometry maratonu. Płasko, prosto i teoretycznie szybko – ale to bieg na 42 kilometry a nie na 3 więc oszczędzajcie siły na resztę trasy. Te kilometry potraktujcie jako dobrą rozgrzewkę i „wstrzelcie” się w swoje tempo docelowe – ustawcie się np. koło pacemakerów.

3 km – 5,5 km, Jugosłowiańska, Ściegiennego, Arciszewskiego

Płasko i praktycznie prosto – zakręt na 5tym kilometrze lewo a ulicę Arciszewskiego. W okolicach tego zakrętu będzie punkt odżywczy – korzystajcie wg uznania. Tutaj może pojawić się w Waszych głowach myśl że coś łatwo się biegnie – ale czym prędzej wyrzućcie z siebie te myśli bo to dopiero początek i chyba najłatwiejszy odcinek trasy, więc nie podkręcajcie tempa.

5,5 km – 8,5 km, ulica Hetmańska

Kolejna długa prosta, szeroka ulica (więc już na tym etapie każdy powinien mieć sporo miejsca dla siebie a nie deptać komuś po piętach) i na dodatek w sporej części odsłonięta – przy wietrze nie będzie tam łatwo. Ale nadal to jest ta łatwiejsza część trasy gdzie nie ma podbiegów – ba, Hetmańska jest lekko z górki, więc korzystajcie i raz jeszcze powtórzę: niech Was fantazja nie ponosi!

8,5 km – 14 km, pętla po Dolnej Wildzie i Drodze Dębińskiej

Szybki zbieg w dół i również szybka pętla. Czekają tu na Was 4 zakręty w prawo. Za drugim – kolejny punkt odżywczy. Nie ma tu już takiej szerokości jak na Hetmańskiej ale nie będzie ciasno. Tu tez będziecie widzieć tych co pętle mają za sobą – spokojnie tę zaraz będziecie mieli ją za sobą jak tylko wbiegniecie powrotem na wiadukt. Za 3 zakrętem poczujecie że maraton to nie przelewki – tu już nie będzie z górki więc koniec rozgrzewki, zaczyna się bieg. 14 kilometr kończycie wbiegając właśnie na ten wiadukt z którego tak łatwo się Wam zbiegało ;)

14 km -15 km, cd. Hetmańskiej

Ten ciąg dalszy Hetmańskiej to już nie to samo co jej pierwsza część którą macie już za sobą. Tu nie dość że nie będzie z górki to będzie lekko pod górkę. Cały kilometr. Aż do ronda Rataje – tam też wypatrujcie punktu odżywczego.

15 km – 20 km, Zamenhofa, Piłsudzkiego, Inflandzka i Kurlandzka

Zaczynają się schody. Nie ma tu wielkich podbiegów górskich. Ba jeśli nie wytężycie wzorku to tych podbiegów możecie nawet nie zauważyć są one długie i łagodne, nogi je odczują. Trasa wiedzie przez Rataje – same bloki, duże długi, wysokie – ale to tam zawsze jest sporo kibiców. I chyba tych najgłośniejszych. Tak więc nie ma mowy żebyście się przejmowali tym że nie biegniecie z górki, skupcie się na przybijaniu piątek mocy a raz dwa miniecie ten fragment trasy bez psychicznego podbiegowego dołka.

20 km – 23 km, Kurlandzka c.d., Piaśnicka, Chartowo

Ciąg dalszy Kurlandzkiej to już nie podbiegi a płaska ulica – nie licząc wbiegnięcia na wiadukt. Jeśli dobrze się przygotowaliście do tego maratonu to bardzo prawdopodobne że 21szy kilometr – czyli dystans półmaratoński – miniecie z uśmiechem na twarzy i nadal pełni energii. Chwile po dystanscie półmaratony skręcamy w Piaśnicką – mamy niecały kilometr płaskiej trasy i zaraz potem skręt w prawo w Chartowo. Tutaj kilka metrów zbiegu na złapanie drugiego oddechu i żegnamy Rataje.

23 km – 26km, Malta (Wiankowa, Krańcowa)

Z Chartowa w lewo w Baraniaka (inaczej niż w zeszłym roku, nie pomylić się!) i zaczynamy przyjemny zbieg. Tylko się nie zapędźcie bo zaraz skręcamy w prawo nad Maltę. Trochę sentymentalnie ale nie będzie czasu na wspomnienia poprzednich poznańskich maratonów i półmaratonów bo zbieg to zbieg – lećcie bo dalej już tak fajnie nie będzie ;) I oczywiście nie zbiegamy tak jak na metę poznańskiego maratonu a biegniemy dalej prosto wiankową (i tu gdzies szukajcie punktu odżywczego!). I tu już zaczynamy wspinaczkę. Wiankowa i Krańcowa to nic innego jak podbieg. Długi podbieg. Tym podbiegiem żegnamy się z Maltą.

26 km – 29 km, Warszawska, Rondo Śródka, Wyszyńskiego, Estkowskiego, Małe Garbary

26sty kilometr zaczynamy na dobrze znanej uczestnikom poprzednich edycji poznańskiego maratonu, Warszawskiej. Długa, prosta i szeroka ulica. Szybka bo początek to lekki zbieg a potem płasko. I tak aż do ronda Śródki. Na rondzie prosto i dalej Wyszyńskiego i Estkowskiego dalej lecimy dół aż do Małych Garbar. Duża nieosłonięta przestań więc jeśli będzie niesprzyjający wiatr to liczcie się z tym że nie będzie łatwo.

29 km – 32 km, Wolonica, Solna, Al. Wielkopolska, Małopolska, Sołacz

Koniec tego dobrego, odbijamy się od dołka i zaczynamy podbieg. Na Solnej szukajcie punktu odżywczego. Nowowiejskiego i Aleja Wielkopolska nie powinny sprawić problemu bo są bardzo płaskie. Na 30 kilometrze będzie punkt odżywczy, A nawet trochę będzie z górki. 31szy kilometr to Małopolska – wbiegamy na Sołacz. Zapomnijcie o szerokich ulicach. Tu królują wąskie, parkowe alejki. Ale to juz druga połówka trasy więc nie powinno być tłoczno. szybki zbieg pod wiadukt i jeszcze szybszy podbieg do góry, ostry skręt w prawo, wbiegamy na Nistechowską… i zaczynamy maraton!

32 km – 37 km, Niestachowska, św. Wawrzyńca, Polska, Bułgarska

Witamy w krainie jednego, wielkiego, (prawie) niekończącego sie podbiegu! Niestachowska wita nas łagodnym podbiegiem, ale zaraz skręcamy w prawo w św. Wawrzyńca i tam też cały czas pod górkę. Jeśli nie będziecie patrzeli tylko pod swoje nogi a popatrzycie na innych biegaczy zobaczycie że od tego momentu zacznie się wielki odsiew. Nie dość ze w nogach juz ponad 32 km i najłatwiejsza część trasy za Wami, to teraz już będzie cały czas pod górkę. Fizycznie i psychicznie. Św. Wawrzyńca to niecały kilometr i zaraz skręcamy w lewo w ulicę Polską (podbiegając na wiadukt oczywiście, a jakżeby inaczej!). Ulica Polska zamienia się w ulicę Bułgarską a co nas interesuje najbardziej to to, ze mamy przed sobą długą prostą prawie 3 kilometry bez żadnych ostrych zakrętów, mocnych podbiegów czy wiaduktów. Biegniemy prosto przed siebie aż zobaczymy stadion.

37 km – 42 km, Bułgarska INEA stadion, Grunwaldzka

Jeżeli liczycie na jakiś cud, na jakiś porządny kop w tyłek, to jest to ostatnia szansa że się uda. 37 kilometr prowadzi przez murawę stadionu INEA – i o ile w zeszłym roku wypadał tu jeden z pierwszych kilometrów i był raczej atrakcją, to tym razem można liczyć na to ze odnajdziecie tu dodatkowe siły by dotrwać do końca. Kilka zakrętów (tak że zrobi się z nich prawie kilometr) by się na stadion dostać, szybka przebieżka po murawie i naładowani energią lecicie dalej na Grunwaldzką – na tą Grunwaldzką, którą biegliście pierwsze kilometry. Czyli długa prosta – niestety skoro na starcie było z górki to teraz biegnąc w drugą stronę musi być lekko pod górkę. Ale będziecie albo tak naładowani energią z stadionu ze w ogóle nie zauważycie tego że nie jest płasko, albo będziecie juz tak padnięci że będzie Wam już wszystko jedno byle by do przodu ;) Osobiście uważam ze warto przez całą trasę oszczędzać siły właśnie na ten odcinek – bo stwarza możliwości do naprawdę mocnego i szybkiego finiszu.

42 km – 42,195 km, MTP

Meta na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Bedzie z górki. Będzie szybko o ile się nie poddacie. Tłumy kibiców jak co roku macie zapewnione, więc tak troche siara sie poddać na tych ostatnich 195 metrach, nie? ;) A wierzę że jak tylko zobaczycie metę, zegar liczący czas, kibiców to po prostu ruszycie z kopyta i z uśmiechem wpadniecie na metę.

Podsumowując

Trasa nie jest trudna. Nie ma Baraniaka, nie ma sławnej Serbskiej, nie ma dwóch pętli co na wielu działa dołująco (w tym na mnie). Nie jest płasko jak np. w Berlinie ale zaczynając i kończąc w tym samym miejscu jest tyle samo podbiegów co zbiegania, więc naprawdę nie jest źle. Trasa nie jest ciekawa architektonicznie niestety. Co prawda będzie piękny Sołacz, Malta, czy Ostrów Tumski, ale ja żałuję że trasa nie biegnie w większej części po centrum miasta, np. al. Niepodległości, Garbarami, Cytadelą, Głogowską ale myślę że jeszcze nie raz trasa będzie ewoluowała i będzie co zwiedzać podczas biegania maratonów w Poznaniu. Główna atrakcja – stadion INEA, sprawdziła się super w zeszłym roku. Teraz to ostatnie kilometry będą przebiegać przez murawę – jeszcze lepiej! Mam nadzieję że organizatorzy nie zrezygnują z tego punktu na mapie maratonu w przyszłych latach.

Jeśli nie biegliście jeszcze w Poznaniu to musicie wiedzieć że na kibiców możecie liczyć. Z pewnością będzie ich dużo (pogody się Poznaniacy nie boją, wiec czy deszcz czy śnieg, kibice będą). I nie będą też drętwo stali ale głośno Wam kibicowali i Was wspierali.

Warunki do biegania stworzyli nam organizatorzy super – wiec wyniki zależą już tylko od Was. Od Waszych nóg i głów.

To jak, gotowi do startu?

16PM-mapa-B1-poziom profil_16PM1