Jedno jest pewne: biegamy po to aby być zdrowym a nie po to by sobie to zdrowie niszczyć. Jednak często w pogodni za życiówkami czy medalami zapominamy w pierwszej kolejności właśnie o zdrowiu. Ignorujemy pierwsze oznaki kontuzji, zaciskając żeby byle by tylko zrobić trening. I o ile bolące nas kolano to jasny sygnał że jest coś nie tak i nie da się tego zignorować, to tak np. krew nie powie nam na treningu „ej brakuje mi żelaza!”. Ba, nawet Endomondo nie powie nam że coś tam w naszym ciele jest nie tak. Tak więc jakie są zalecane badania dla biegacza aby móc trenować ze spokojną głową że wszystko z jego organizmem jest w porządku?

Nie ważne czy biegasz maraton w 5 godzin czy złamałeś już 3 godziny. Nie jest także ważne czy tygodniowo robisz 20 kilometrów czy 200. I nie jest tez ważne od kiedy biegasz. W teorii im więcej biegasz i im bardziej profesjonalnie podchodzisz do biegania to powinieneś robić badania częściej. Tyle w teorii, w praktyce oznacza to że niezależnie czy jesteś początkujący czy nie badania powinieneś robić. Bo bez zdrowia to sobie nie pobiegasz.

Badanie krwi i moczu

To jest jedno z tych badań które należy powtarzać najczęściej. Dlaczego? Jeśli pójdziecie zbadać krew raz i wyjdzie Wam ze mieścicie się w normach to wcale to nie znaczy ze jest okej. A także gdy okaże się że niektóre parametry odstają od norm – nie znaczy to że coś jest z Wami nie tak. Dzieje się tak dlatego że każdy z nas jest „inny” i lekkie odstępstwa od normy które wychodzą przy każdym badaniu mogą po prostu być „naszą normą”. I dopiero analiza kilku badań, obserwacja trendów danych parametrów daje nam obraz na to czy wszystko jest z nasza krwią w porządku. Z takich badań możemy np. wyczytać czy jesteśmy przetrenowani, czy nie ma w ciele jakieś infekcji, czy wszelkie hormony są w porządku.

Jak często? Ja wykonuję badanie krwi i moczu co 3 miesiące i uważam że taka częstotliwość jest odpowiednia. Warto je robić podczas roztrenować (np. jesień i wiosna) oraz w połowie sezonu by wiedzieć czy trening nam służy (a wykrycie wtedy że coś jest nie tak daje nam nadal czas na naprawę i nie stracenie startu sezonu)

EKG spoczynkowe i wysiłkowe, echo serca i Holter

EKG spoczynkowe zrobiło się tak modne, że obecnie na wielu większych biegach można je zrobić za darmo (np. podczas Maratonu Warszawskiego 2015). Osobiście uważam że badanie niewiele nam mówi – jak sama nazwa wskazuje mierzy nam pracę serca podczas spoczynku. A podczas spoczynku da się wykryć tylko te naprawdę zaawansowane i niebezpieczne wady serca. Wszelkie drobne są nie do wykrycia podczas takiego badania. I dlatego też jest badanie EKG wysiłkowe – obserwacja pracy serca podczas wysiłku. Bardziej miarodajne i więcej mówiące, mogące wykryć wszelkie wady które są niewidoczne podczas spoczynku.

Jak często? Teoretycznie raz na rok – ja robię to badanie za każdym razem gdy mam możliwość zrobienia go za darmo. Ale! Gdy tylko czujecie że coś z Waszym sercem jest nie tak (ucisk, kłucie czy cokolwiek innego odbiegającego od normy) – marsz na badanie!

RTG klatki piersiowej

Przyznam szczerze że nigdy tego badania nie miałam. Dopóki wyniki EKG i echa serca są w normie nie widzę potrzeby by RTG robić. Ale oczywiście jeśli nadarzy mi się okazja to z chęcią je zrobię.

Jak często? Jeśli w pakiecie badań wraz z EKG, echem i Holterem macie RTG to róbcie. Także jeśli lekarz zaleci Wam to badanie – nie dyskutujcie tylko róbcie. W innych przypadkach uważam ze nie jest ono konieczne.

Badanie wydolności

Badanie dla tych którzy chcą biegać coraz szybciej. Naprawdę. To właśnie to badanie poprzez VOmax, strefy tętna pokazuje w jakim jesteście miejscu jeśli chodzi o Waszą kondycję. Poznacie swoje słabe i mocne punkty a to pozwoli Wam ułożyć bardziej dopasowany plan treningowy. A wiadomo że im lepiej skrojony na miarę potrzeb plan – tym lepsze efekty. Więcej o tym badaniu pisałam tutaj: Badanie wydolności

Jak często? Im bardziej zależy Wam na życiówkach tym częściej – 3-4 raz do roku będzie dla Was odpowiednią ilością. Co pół roku to optymalna ilość dla tych co przygotowują się do dwóch startów w roku (np. maraton na jesień i zimę). Wtedy takie badanie przed rozpoczęciem przygotowań do najważniejszego startu, ułatwia utworzenie planu. A cala reszta co biega tylko dla przyjemności i nie patrzy na czas – raz do roku warto.

Badanie składu ciała

Wykonywane jest bardzo często wraz z badaniem wydolnościowym. Oferty badania składu ciała znajdziecie też w większości klubów fitness, poradniach dietetycznych, a ostatnio nawet niektóre apteki zaopatrzone są w wagi które analizują skład ciała. Ceny takich wag spadły więc można zainwestować w takie urządzenie i mieć je w domu i ważyć się nawet codziennie. Wiedza o tym ile ma się mięśni, tłuszczu czy wody nie jest super ważna i nawet bez niej można biegać. Jednak wgląd na to z czego składa się nasze ciało, może nas podbudować i mobilizować. Bo jeśli ktoś zaczyna biegać by schudnąć i widzi że chudnie z tłuszczu to chyba jest to najlepsza motywacja i zachęta do dalszych treningów.

Jak często? Jeśli biegać aby schudnąć to im częściej tym lepiej – nawet codziennie (ja sama tak robię). Jeśli nie chcecie schudnąć czy temat Waszej wagi w ogóle Was nie ciekawi a widzicie że Wasza sylwetka się nie zmienia (nadal się mieścicie w swoje ubrania) to możecie w ogóle sobie tym badaniem nie zaprzątać głowy.

Wszelkie wyniki badań jakie będziecie mieli – konsultujcie z lekarzem a nie na własną rękę. Nawet jeśli niby tam jest wszystko w normie. Ważne jest też, jeśli macie taką możliwość, omawiać wyniki badań z lekarzem sportowym. Wielokrotnie słyszałam historie biegaczy, którym z pseudo-anemią zakazywano biegać bo „bieganie jest złe dla krwi”. Ja sama odbierając wyniki badań, słyszę od osób pracujących w służbie zdrowia że „to bieganie wcale takie zdrowe nie jest i mam przestać biegać bo mi na starość kolana amputują”. Dlatego tak ważny jest wybór lekarza który się zna na sporcie, by przypadkiem nie dać się zniechęcić do biegania przez niekompetentnych lekarzy czy innych pracowników służby zdrowia.