Niby lubimy (a nawet uwielbiamy!) bieganie to zdarza się że myśl o treningu nie powoduje u nas uśmiechu na twarzy ani nie podnosi poziomu endorfin. Zamiast nich pojawiają się myśli że się nie chce, że nie ma czasu. Albo co najgorsze zaczynamy zadawać sobie pytanie: po co mi to bieganie? O ile nie jest to stan przewlekły, nie jest to nic złego. I warto czasem posłuchać organizmu i odpuścić sobie trening. Ale jak zrobić to by nasz plan treningowy nie rozpadł się na kawałki, forma nie wróciła do tej z czasów przed bieganiem i żeby odpuszczenie jednego treningu nie zamieniło się z odpuszczenie sobie biegania na dłuższy czas? I czy w świecie gdzie każdy patrzy na ilość a nie na jakość, gdzie dokoła otaczają nas hasła „never give up” odpuszczenie treningu nie jest równoznaczne z poddaniem się?

Dlaczego warto czasem odpuścić?

Najłatwiej jednak znaleźć na to odpowiedz poprzez zadanie sobie pytania: Dlaczego trenuję? Powodów do odpuszczenia sobie treningu jest tyle co powodów by na trening jednak pójść. Jednak można wyróżnić kilka podstawowych czynników które dają nam żółte światło przed treningiem. Oto one:

pogoda – tu biegacze dzielą się an tych co nienawidzą upałów i na tych co nienawidzą wiosny. Jedni się nie poddają, zaciskają zęby, zakładają buty i nie ważne czy +30 stopni czy -30 stopni idą biegać. Jednak jeśli upały nam bardzo przeszkadzają i nie jesteśmy w stanie zorganizować sobie czasu na trening w godzinach porannych/wieczornych – zrezygnujmy z treningu. Kilka rad jak radzić sobie z upałem znajdziecie tutaj: Bieganie latem To samo tyczy zimy – bieganie po lodzie bardziej narazi nas na kontuzję niż pomoże w budowaniu formy (chyba że myślimy o przekwalifikowaniu się na łyżwiarstwo figurowe – wtedy ślizgajmy się ile się da!) Wichury, nawałnice, oberwania chmur – wtedy zdecydowanie zostajemy w domu! Ale też nie traktujmy pogody jako wymówki – od odrobiny deszczu jeszcze nikt się nie roztopił. Bądźmy twardzi ale pamiętajmy: bieganie jest fajnie, ale bieganie bez kontuzji jeszcze fajniejsze!

brak energii, siły – dobra każdego z nas ma po 24 godziny. Odliczyć czas spędzony w pracy, sen, obowiązki domowe i okazuje się że dla nas samych tego czasu zostaje niewiele. Bywają dni ze nawet mistrz organizacji czasu nie znalazłby ani minuty na trening! I o ile naprawdę tego czasu nie ma – lepiej trening odpuścić i ciężki dzień nagrodzić sobie wcześniejszym pójściem spać. Trening nie jest efektywny gdy wykonujecie go bardzo zmęczeni – to jak dobicie organizmu. Dodajcie do tego zły krok, postawę, przyśpieszone tętno, złe nastawienie i już widać ze taki trening przyniesie więcej szkody niż pożytku.

choroba, ból, niedoleczona kontuzja – o ile drobny ból głowy nie powinien być wymówką do opuszczenia treningu, to migreny, bóle mięśni czy stawów, jak najbardziej tak. Wszelkie niedoleczone kontuzje – kontuzji nie leczy się metodą; „a wybiegam to”! W ten sposób można się nabawić trwającej całe życie kontuzji. Pamiętajcie że biegamy między innymi po to by być zdrowym.

praca –Jeśli na naszym bieganiu cierpi nasza praca (notoryczne spóźnianie się bo trzeba było zrobić trening rano, zamiast pracowania jest siedzenie na Endomondo, zawalenie terminów bo były jakieś „ważne” biegi…) to znaczy ze coś jest nie tak. Sorry buty do biegania kosztują, wiec praca ważniejsza.

rodzina, najbliżsi – z wielka przyjemnością się zgodzę że od czasu do czasu można opuścić cotygodniowy zlot  rodzinny na rzecz długiego wybiegania. Można nie pójść z kumplami na piwo, czy powiedzieć nie gdy wyciągają cię do kina. Ale jeśli Twoje relacje z najbliższymi osobami cierpią bo bieganie jest dla Ciebie ważniejsze – zrezygnuj z treningu. Albo chociaż naucz się tak organizować czas by najpierw mieć go na to co najważniejsze. Dopóki się nie nauczysz – ogranicz treningi.

zmęczenie bieganiem – czas masz, pogoda do biegania jest dobra, w pracy nie musisz zostawać po godzinach, wysypiasz się i odżywiasz się odpowiednio a mimo to nie chce się iść pobiegać? Może to być zwykłe zmęczenie organizmu bieganiem i jego próba poinformowania ciebie że może za dużo pobiegałeś w zeszłym tygodniu? Albo w całym okresie za dużo było tego biegania? A może w ogóle nie było roztrenowania albo było tak beznadziejne że jakby nie było go w ogóle? Słuchanie swojego organizmu to jedna  z tych rzeczy których nie da się nauczyć z książek. Potrzeba czasu aby zrozumieć sygnały jakie nam wysyła. To jest właśnie sztuka która sprawia że stajemy się mądrymi i świadomymi biegaczami. Bieganie ma dodawać ci skrzydeł, a jeśli myśląc o bieganiu stresujesz się, jesteś poirytowany i zupełnie nie czujesz endorfin – potrzeba ci przerwy.

monotonia i rutyna – może wcale nie jesteś zmęczony tylko już Twój mózg ma dosyć biegania po tych samych ścieżkach, z takim samym tempem tych samych treningów? Poeksperymentuj: znajdź sobie nową trasę, spróbuj innego treningu albo poproś kogoś by z Tobą pobiegał – będzie to dodatkowa motywacja, a i czas minie szybciej.

Jakie treningi  można odpuścić?

Jeśli wiesz że czeka Cię ciężki tydzień – czy to będzie wyjazd, nadmiar pracy, przeprowadzka czy wizyta gości – dopasuj treningi tak aby ważniejsza była jakość a nie ilość. W zależności nad czym teraz pracujesz (czy budujesz bazę tlenową poprzez długie wybiegania czy walczysz o szybkość) skomponuj je tak by zabierały jak najmniej czasu.  Tu możemy działać na trzech polach:

objętość  – wiadomo ze nie zbudujemy formy biegając 10 km czy 20 km tygodniowo, ale tydzień ze zmniejszoną objętością nie wpłynie negatywnie na cały nasz plan treningowy. Zmniejszenie w tygodniu (w tym w którym będziesz tak zajęty pracą czy innymi rzeczami – oglądanie TV się do tego nie wlicza!)kilometrażu o 20-25% sprawi że nabierzesz trochę świeżości i głodu na kolejne tygodnie biegania. Jeśli raz na jakiś czas długie wybieganie będzie miało 15 km a nie 20 km to naprawdę się nic nie stanie.

ilość – gdy zazwyczaj biegasz 4 razy w tygodniu a teraz wiesz że starczy Ci czasu tylko na 2 czy 3 treningi? Kombinuj! Albo możesz je połączyć, albo po prostu zrezygnować z tych które najmniej wnoszą do Twojego aktualnego planu treningowego.

intensywność – wiesz że czas będziesz na trening miał ale zmęczenie powoduje ze nie jesteś w stanie biec interwałów? Odpuść! Zmuszanie się do treningu na który już z góry wiesz że nie będziesz miał siły i nie dasz rady go poprawnie wykonać, nie jest dobre. Zmniejsz intensywność i nazbieraj sił a na kolejny tydzień. I wtedy pociśniesz jak torpeda.

W zależności nad czym teraz pracujesz (czy budujesz bazę tlenową poprzez długie wybiegania czy walczysz o szybkość) skomponuj je tak by zabierały jak najmniej czasu. Trenuj mądrze.

Na ile lenistwa można sobie pozwolić?

Czytając to wszystko może się zdawać że odpuszczenie treningu ma same zalety. Nie, nie ma! Ale zdarzają się różne sytuacje. Te nagłe wypadki mają to do siebie że nie zdarzają się zbyt często. A jeśli wydaje się nam że zdarzają się często to problemem jesteśmy my sami bo chcemy widzieć wymówki we wszystkim. Trenujmy czy to z planem czy nie, ale z głową! Plany są dobre, ale nie uwzględniają pogody, naszej pracy i życia prywatnego. Dlatego powtórzę się raz jeszcze: najmądrzejsi są ci biegacze co są świadomi swojego ciała. Oni wiedza kiedy przystopować nawet gdy ich super-ekstra-najlepszy plan mówi by cisnąć dalej. Szczerze to nigdy nie słyszałam by komuś nie udało się osiągnąć założeń planu dlatego że odpuścił jeden czy dwa treningi w całym cyklu czy też modyfikował je pod swoje odczucia. Natomiast zbyt wiele razy widziałam jak uparcie na siłę ktoś biegał „bo tak trzeba” a potem łapała go kontuzja, zniechęcenie do biegania czy inne problemy. Biegajmy świadomi i z głową, a  będziemy wiedzieli ile i kiedy odpuścić. I niech żaden w powyższych punktów nie będzie wymówką od każdego treningu!