Oficjalnie i raz jeszcze powtórzę: punktem kulminacyjnym w maju był GWiNT! Nadal mi nie przeszło ;) Jeśli jeszcze nie czytaliście relacji – to wsio tutaj: GWINT. A jak wyglądały pozostałe dni w maju? Czas na: Podsumowanie: bieganie w maju 2015 roku ;)

 endo_maj2015

Ładne te liczby prawda? ;) Z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej – i coraz większy kilometraż i coraz większa ilość kalorii się spala – nie żeby mi na tym jakoś super zależało, ale… ;) Idealnie by było biegać coraz więcej kilometrów, spalać coraz więcej kalorii a przeznaczać na to coraz mniej czasu – ale lepsze to co jest teraz niż nic.

endo_maj2015-1

 Nagromadziło się tych ikonek trochę w minionym miesiącu. A to za sprawą jak widzicie jazdy na rowerze. I powiem to głośno i wyraźnie: nic nie regeneruje zmęczonych bieganiem mięśni tak jak spokojna jazda na rowerze! A i stres się niweluje (o ile na swojej drodze nie spotykamy kierowców furiatów).

Regularność – moja pieta Achillesowa

Z bieganiem nie było dobrze – nadal pracuję nad regularnością ale efektów nie widać. Dwa pierwsze tygodnie maja to walka z chorobą psa. A po GWiNcie była pełna regeneracja i ze strachu przed zajechaniem się odpuściłam bieganie. W tygodniu poprzedzającym Pogoń za Lwem wzięłam się znowu do roboty – aby zaraz po tym półmaratonie odpoczywać dalej. Jak widać – regularność leży i mimo że pracuję nad nią już 5-ty miesiąc to nie widać żadnych efektów.

Bieganie rano?

Na 13 treningów rano – 3 odbyły się rano. Ale będzie coraz łatwiej bo czy tego chcę czy nie wysokie temperatury zmuszą mnie bo wcześniejszego wstawania. W sumie już teraz przestawiłam się na budzenie się o 6 rano – problem mam raczej ze wstaniem z łóżka ;)

 endo_maj2015_km

Co mnie cieszy najbardziej to przebiegnięte kilometry. Aż (tylko?) o 36 kilometrów więcej niż w zeszłym miesiącu. Co prawda nadal daleko do tych wymarzonych 168 km ale jestem coraz bliżej. ;)

Jaki był dla mnie ten marzec?

Słowo klucz: GWiNT. Bieg, którego miałam nie biec. A okazał się moim ulubionym biegiem w dotychczasowym bieganiu.

Z niecierpliwością czekam na czerwiec i mam nadzieję jako totalny przeciwnik upałów że temperatury nie będą ciągle powyżej 30 stopni ;)