Nie należę do tych co liczą każdą wydaną złotówkę na swoją pasje – bieganie (choć może powinnam). Nie czuje też potrzeby startowania w każdym biegu, który organizowany jest w okolicy. Jednak poznański półmaratony jest bliski mojemu sercu – to moje rodzinne miasto i to właśnie tutaj debiutowałam na tym dystansie i chciałabym też tu pobiec trzeci raz z rzędu na wiosnę 2016, jednak gdy ruszyły dziś zapisy, i gdy przeczytałam regulamin, postanowiłam się powstrzymać z zapisaniem się. Dlaczego?

Poznań jest biegowa stolicą Polski. Bez dwóch zdań. Nie będzie przesadą jeśli napiszę że to tu mamy najwięcej biegów, najlepszych i kibiców i to właśnie Poznań został wybrany przez RedBull jako jedyne polskie miasto w którym odbywa się WingsForLife. Ja jako kibic do czynienia mam z poznańskim półmaratonem i maratonem od ponad 7 lat bo gdy nie biegałam to kibicowałam. W kwietniu 2014 roku zadebiutowałam tu na półmaratonie niewiele wiedząc czego mam się spodziewać odnośnie organizacji takiej imprezy. A że był debiut udany to jedyne co pamiętam dzisiaj to to ze mi się podobało. Że byłam zadowolona. Jeśli coś wtedy było nie tak – wymazało mi się z pamięci. Rok później z racji tego że biegłam dwa tygodnie wcześniej półmaraton w Berlinie, w Poznaniu robiłam za „zająca”. Pomogłam znajomej dotrzeć do mety – było we mnie mniej emocji ale też więcej takiego krytycznego spojrzenia na cała imprezę. Teraz gdy stoję przed wyborem czy zapisywać się czy nie (bo znów biegnę połówkę w Berlinie na 2 tygodnie przed Poznaniem) coraz krytyczniej podchodzę do poznańskiego półmaratonu. Dlaczego?

Opłaty

Z roku na rok rośnie w górę kwota jaką trzeba zapłacić za wystartowanie w tym biegu. Ja rozumiem że kryzys, że jakaś tam inflacja, ze rosną koszta, ze niby pakiet wypasiony… Ja rozumiem, że charytatywnie nikt tego robić nie będzie. Że trzeba nagrodzić jakoś tych co przybiegają jako pierwsi – i że te nagrody muszą być jakieś tam by chciało się komuś tu przyjechać i pobiec szybko. Ale kurczę, serio co roku w górę o 10 zł ma iść opłata? Szczególnie w momencie gdy sponsorem tytularnym jest PKO? Tak się zastanawiam jak to jest że dochodzi nowy sponsor i opłata zamiast lecieć w dół, znowu idzie w górę? W moich oczach to źle świadczy o sponsorze, ale ja to zwykły biegacz jestem.

Oczywiście jeśli ktoś chce biec jeden półmaraton na rok to to 10zł da się przeżyć. Jeśli ktoś przez rok przygotowywał się do pobicia życiówki na tym właśnie półmaratonie to też cena go raczej nie odstraszy. Ale dla kogoś takiego jak ja co chce ten maraton przebiec tylko i wyłącznie dla przyjemności pobiegnięcia w swoim rodzinnym mieście to ciągłe podnoszenie ceny mnie niestety zniechęca.

Pakiet startowy

Mi od dawna marzy się by móc kupować pakiety totalnie minimalistyczne czyli płacę tylko za numer startowy i chip. Mam ponad 25 koszulek z różnych biegów, których nie potrzebuję i które zajmują tylko miejsce. Wiele i tak już wydałam czy wyrzuciłam. Po co mi kolejna koszulka? Połowę szafy zajmują mi też plecaki worki z wszelkich biegów w których brałam udział. Ja naprawdę nie potrafię tak szybko rzeczy niszczyć by je wszystkie zużyć przed śmiercią. Nie wiem czy tak trudno jest zrobić dwie wersje pakietów? Jedną skromną, podstawową a drugą na wypasie z koszulką i milionem ulotek i innych gadżetów? Jestem pewna że gdyby była możliwość zakupu właśnie takiego minimalistycznego pakietu więcej osób byłoby chętnych na te bieg. Podnoszenie ceny za dorzucanie tych gadżetów jest bez sensu, bo w bieganiu chodzi głównie o sam bieg, o czas czy o endorfiny, o walkę z samym sobą czy wspólny bieg z przyjaciółmi a nie o gadżety-fajerwerki które kosztują a nie są konieczne by ten półmaraton przebiec. Ot taka ciekawostka ze na chwilę obecną gdy już są uruchomiona zapisy nadal nie ma informacji co w pakiecie się znajdzie. Takie kupowanie trochę kota w worku, czyż nie?

Organizacja biegu

Poznań Półmaraton i Maraton organizowane są rzez POSiR – czyli ten sam zespół ludzi. Mogliście przeczytać w moim wpisie odnośnie maratonu (link do mojej relacji z poznańskiego maratonu) jakie miałam uwagi odnośnie organizacji. I te same uwagi mogę napisać odnośnie półmaratonu.

Strefy startowe – nikt nie sprawdza czy ludzie ustawiają się w odpowiednich strefach. Jest bałagan każdy staje gdzie chce. Nie liczcie na to że pierwsze kilometry pokonacie założonym tempem. Będzie przepychanie się pomiędzy tymi co w marzeniach chcą pobiec na 1:50 a biegną tempem na 2:15. Będziecie się gimnastykowali by wyminąć grupki znajomych co biegną w szeregu tempem wolniejszym niż wychodziło by ze strefy w której się ustawili. Nie zrozumcie mnie źle – niech każdy biega swoim tempem ale jeśli chcecie się bawić idźcie na koniec a nie zawadzajcie drogi komuś kto chce biec na 100% swoich możliwości. Znam osoby które ustawiły się w swojej strefie, trenowały przez pół roku by osiągnąć jakiś czas a im się to nie udało przez właśnie ludzi którzy zamiast iść na koniec pchali się do przodu i zajmowali drogę. To jest właśnie największy problem Poznańskiego Półmaratonu i to nie dotyczy tylko organizatorów bo w strefach ustawiacie się WY. I to wy ten bałagan robicie. A organizatorzy powinni wyznaczyć odpowiednie strefy z pilnowanym wejściem do nich. Tak jak jest to na półmaratonie w Berlinie, Nowy Jorku czy innych imprezach.

Miejsce

Ja wiem ze targi pomieszczą więcej osób. Ale Malta to Malta. To tam zawsze startowaliśmy i finiszowaliśmy. Malta to już legenda. Najpierw maraton przeprowadził się na targi, a teraz i Półmaraton. Smutno i jak dla mnie na niekorzyść. Widać że organizatorzy idą na ilość: na większą ilość uczestników. Szkoda. Ja wolałabym tyle uczestników ile było (a już było tłoczno!) i zostać na Malcie ale jak widać idziemy w masówkę. Nie to że nie lubię dużych biegów. Biegłam w Berlinie, gdzie biegnie ponad 30 tysięcy ludzi. Ale wiecie co? Tam wśród tych 30 tysięcy nie czułam takiego tłoku jak w Poznaniu. Może to kwestia startu w falach (do czego poznańscy organizatorzy powinni się też przekonać)?

Żeby nie było że tylko marudzę i narzekam…

Trasa biegu

To chyba cieszy mnie Poznaniankę najbardziej. Nareszcie trasa wiedzie przez stare miasto – aleja Niepodległości (to tu zazwyczaj kibicowałam podczas maratonu poznańskiego gdy jeszcze maił dwie pętle), Solna (która miło wspominam z Poznańskiego Maratonu 2015), Garbary (tędy trasa wiodła w 2014 roku i żałowałam że nei było tej trasy w 2015 roku). Trasa będzie szybka bo jest wiele długich prostych jak chociażby Garbary i Droga Dębińska, Hetmańska, czy tez znana już maratończykom ulica Grunwaldzka. Trasa naprawdę wygląda przyzwoicie – chociaż będzie zgubna dla tych co przeszarżują na pierwszych 10ciu kilometrach.

Mapa_9_polmaraton

profil9ppm

 

Medal

Poznań zawsze miał ładne medale. I nikt nikomu nie każe biegać dla medali, bo też nikt ich potem nie ogląda do końca życia codziennie, ale ładny medal jest miłą sprawa na mecie. ZAWSZE byłam zadowolona z medali w Poznaniu to czasu maratonu w 2015 roku. To coś reklamujące poznański festiwal Malta sprawił ze boję się o to jak będą wyglądać kolejne medale. Mam wiarę że posłuchali wielu krytycznych uwag odnośnie tego medalu i już więcej taka wpadka się nie zdarzy.

Kibice

Wielokrotnie to powtarzałam i z kim kol wiek rozmawiam jest jeden wniosek: Poznań ma najlepszych kibiców w Polsce. Możecie tu być pewni dopingu (chociaż nie wiem jak to będzie wyglądało tym razem na Drodze Dębińskiej) na każdym odcinku biegu. Jest głośno: jest muzyka, okrzyki, instrumenty, przybijanie piąteczek…

Odpowiadając na pytanie: „quo vadis poznański półmaratonie?”, mam nadzieję że nie jesteście zaślepieni zyskiem. Nie po to macie sponsorów, których dodajecie do nazwy biegu by brać więcej pieniędzy od biegaczy. Zadaliście pytanie na jednym z portali społecznościowych, jakie my biegacze mamy wymagania co do tej imprezy. Były propozycje pakietów łączonych z maratonem , propozycje tańszych minimalistycznych pakietów – to nie sa propozycje wzięte z czapy i niemożliwe do zrealizowania. Być może idziecie na masówkę, chcecie bić rekordy w frekwencji ale za taką cenę to przyciągniecie tylko tych biegaczy co koniecznie chcą przebiec półmaraton a nie chce im się ruszyć poza Poznań. Bo tych biegaczy którzy podróżują po całej Wielkopolsce czy nawet Polsce, taką ceną i takimi niedociągnięciami w organizacji to nie przyciągniecie.

Czy w 2016 roku pobiegnę w Poznaniu? Nie wiem. Jeśli dostanę w prezencie – na Gwiazdkę, urodziny czy inną okazję – pakiet, to oczywiście pobiegnę. Jeśli mam wydać z własnej kieszeni 90 zł na pakiet – będę się długo zastanawiać. Zapewne decyzję podejmę gdy już będzie blisko końca zapisów. Być może przyjdzie mi tu pobiec i życzę i sobie i Wam, abym na mecie z uśmiechem na ustach i ręką na sercu, mogła szczerze powiedzieć że opłacało się zaufać organizatorom i wydać te pieniądze właśnie na ten maraton. Na tą chwilę jak na razie jestem na nie.